Wbrew wówczas nie chcialem zrezygnowac z poscigu. Dusilem alkohol do deski. Silnik radiowozu wyl na najwyzszych obrotach. Ile toż stale moglo potrwac? Wpadlismy do podkopie. Najpierw polmrok, potem zupelna ciemnosc - a spośród kolejnej karty wspaniały widok sredniowiecznej wioski, ktora przycupnela na gorskim urwisku. Poczulem smak cytryn oraz pomaranczy. Mialem wyostrzone zmysly. Wtedy ze lęku. Za wsia droga stala sie śmiertelnie niepokojąca. Wygladalo na współczesne, ze Moyenne Corniche bylo przytwierdzone do ostrego zbocza. W konieczności, morze zmienialo barwe z niebieskiej na opalowa, a pozniej na srebrnoszara. Mercedes mogl mi wczas uciec. Podjalem wiec sama mozliwa decyzje. Zamiast powoli wjechac w twardy zakret - przyspieszylem. Zaczalem zblizac sie do mercedesa, marsz nie zdejmowalem stopy z spirytusu. Szukasz smierci? - powiedzialem do siebie w strachu. Nikt nie poruszal sie we wraku. Prowadzący na bodaj zginal. Kto więc byl? Nagle mercedes zjechal na identyczna strone ścieżki oraz otarl sie o moce. Prawie nic, jednak przy obecnej predkosci przedstawia równa wymowe. Samochod zawirowal, zatanczyl w poprzek drogi, znow zahaczyl o kamien - oraz polecial w przepasc. Zahamowalem ciężko oraz wyskoczylem z samochodu. Mercedes dwa razy uderzyl w zbocze gory oraz stoczyl sie na nizszy odcinek drogi. Nie moglem tam już dotrzec. Nie zszedlbym po aktualnych ostrych skalach. -Wciaz zyje! - rozlegl sie czyjs okrzyk. - Byl sam! Alejeszcze zyje! Mariah Alexander? Wsiadlem do radiowozu zabranego spod willi Aglion-by'ego. Dopiero dziesiec minut pozniej dotarlem na pole wypadku. Byla juz tam francuska władza a karetka pogotowia. Mimo doskonałej pory zgromadzil sie tlumek gapiow. Zauwazylem, ze prowadzący wciaz lezy w pojeździe. Lekarze krzatali sie przy nim niby w upale. Cos do niego mowili? Kto wtedy? Podszedlem w odległa strone, zeby sie daleko przyjrzec. Kto więc byl? Mogl ze mna rozmawiac? Popatrzylem w pali, na Moyen-ne, probujac sobie wyobrazic, jak ktos zdolal przezyc kryzys spośród aktualnej wysokosci. Wilk mial opinie niezlego twardziela. Do tegoż umiaru? nia. Zakaz egzystuję Wilkiem. Absolutnie go nie widzialem.